...no tak...i środa nam się kończy...jutro Mikołaj przychofdzi...myślę, że w nocy dotrze...hehe...fajne te tradycje...ale w sumie o nich się mówi za mało...no nic...świata nie zmienie......dzień...niby jak codzień...ale nie...coś ruszyło...coś skruszyło się we mnie...każdy nowy dzień to coś nowego...to już nie tylko praca-dom dom-praca...do tego wszystkiego jest Ona...każda chwila...każda myśl...wiąże się z Nią...dzisij dzień szczególny bo...spełniło...